POLECAMY

14 Pułk Piechoty

Zarys Historii Wojennej Pułków Polskich 1918-1920   -

14 Pułk Piechoty

      Powstanie Pułku 

     Pragnienie wolności i dążenie do niej, bez względu na ofiary i przeszkody, jest cechą charakterystyczną dziejów porozbiorowych Polski. Nic więc dziwnego, że na długo przed wybuchem wojny wrzała już praca nad przygotowaniem kadr przyszłego wojska polskiego, której wynikiem i znakiem widomym stały się Legiony Józefa Piłsudskiego.
     Niestety, niewszystkim Polakom danem było służyć tam, gdzie jasno i wyraźnie świeciła idea walki o Polskę, gdzie znakiem, był biały orzeł na czapce, gdzie rozbrzmiewała polska komenda, wielu żołnierzy wcielonych do armii austriackiej pozostało w jej szeregach, częstokroć tworząc większość w pułkach. Między innemi miało to miejsce w austiackich 90-ym i 34-ym pułkach piechoty. Z tych dwóch pułków ( których90-y stał w Icinie w Czechach, a 34-y miał swoją kadrę w jarosławiu) powstał obecny 14-y pułk piechoty.
    W październiku 1918 roku 90-y pułk piechoty znajdował się w Krzywym Rogu, na Ukrainie, z wyjątkiem jednego batalionu, przebywającego na włoskim froncie. Kadra i batalion zapasowy miały jako stałe miejsce postoju Icin w Czechach.
     Posiadając znaczną większość polską, bo 50 procent oficerów i 60 procent szeregowych, pułk dzięki pracy Polaków- oficerów miał możność zachowania w dużym stopniu ducha polskiego, pomimo dowódcy cudzoziemca. Chociaż pułk walczył na obczyźnie, odcięty od świata, nie przeszkadzało to oficerom przygotować swych żołnierzy do możliwej zmiany panujących stosunków. Najsilniejszym bodźcem w tej pracy była świadomość krzywdzącego Polskę traktatu brzeskiego, w którym Austria przyznała Ukraińcom nie tylko polski Wołyń i Podole, lecz nawet i ziemię chełmską (część województwa lubelskiego.
     Szczególnie celował w rozbudzaniu patriotyzmu żołnierzy kapelan pułkowy ks. Boczar, śmiałe jego kazania wywołały nawet wrogą Austriakom manifestrację, za co ten dzielny kapłan został aresztowany. Zdecydowany jednak sprzeciw oficerów i żołnierzy - Polaków spowodował odwołanie aresztu przez dowódcę korpusu.
     W październiku pułk otrzymał rozkaz wyjazdu z Krzywego Rogu do Odessy. W tym właśnie czasie nadeszły wiadomości o dokonanym przewrocie w Austrii. Widząc, że nadszedł czas działania, oficerowie - Polscy zażądali od Austriaków złożenia dowództwa. Żądanie to - pomimo oporu - zostało spełnione. 
     Pułk, pod dowództwem wybranego na stanowisko kierownicze porucznika Sterna, ogłosił się polskim i postanowił wracać do Jarosławia.
     Stało się to dnia 27 październiak 1918 roku.
     Do Jarosławia pułk udał się trzema transportami z bronią, zapasami żywności i umundurowania. Droga nie była tak jednak łatwa, jak z początku wydawać się mogło. Uzbrojeni bowiem uprzednio przez Austriakó, Ukraińcy kilkakrotnie usiłowali rozbroić transporty polskie, lecz zakusy te nie powiodły się, ponieważ Polacy 90-go pułku każdy napad odpierali pomyślnie.
Chrzest bojowy pułku pod Chodorowem 10 listopada 1918 roku.
     Poważniejsza walka, od której wyniku zależałodalsze powodzenie podróży do kraju, zawiązała się pod Chodorowem, dokąd transporty przybyły dnia 10 listopada 1918 roku, o północy. Na moście przed stacją pociąg został zatrzymany. U dowódcy transportu zjawił się oficer ukraiński, ubrany w mundur austriacki. Towarzyszyło mu dwóch żołnierzy ukraińskich. Oficer ten zażądał natychmiastowego złożenia broni i poddania się, uprzedzając, że o ile w przeciągu 5 minut nie otrzyma żądanej odpowiedzi, transporty zostaną ostrzelane ogniem karabinów maszynowych, ustawionych wzdłuż toru. Podczas tej rozmowy, trwającej pewien czas, gdyż dowódca transportu nie chciał się zgodzić na stawiane warunki, towarzyszący ukraińskiemu parlamentarzowi żołnierze niepostrzeżenie odczepili od pociągu parowóz. Oficer ukraiński, korzystając z zamieszania i wydając po polsku rozkazy, natychmiast odjechał w stronę stacji, uwożąc z sobą umieszczone na parowozie karabiny maszynowe ukraińskie otworzyły silny ogień, zasypując transport gradem pocisków.
     Stary zaprawiony w bojach wojny światowej, żołnierz nie przestraszył się podstępnego napadu; zaroiło się na torach kolejowych od żołnierzy, wyskakujących z wagonów w ciemność nocy. Polacy z bagnetem na broni rzucili się ku ostrzeliwującym karabinom maszynowym.
     Walka trwała krótko. Ukraińcy, nie spodziewając się ataku- uciekli, zostawiwszy na polu walki 12 karabinów maszynowych i dużą ilość broni ręcznej. Zwycięzcy rzucili się ku stacji kolejowej, gdzie rozpoczęła się gwałtowna obustronna strzelanina: to polska obsługa parowozu i znajdujących się tam karabinów maszynowych, zorientowawszy się w położeniu rozpoczęła ogień, na budynki stacyjne. I tutaj walka nie trwała długo - Ukraińcy wycofali się w popłochu.
     Oficer ukraiński, siedzący w parowozie, zdołał zbiec podczas walki. Został jednak po kilku godzinach odnaleziony i przez sąd polowy skazany na rozstrzelanie, za nadużycie praw parlamentariusza.
     Od wziętych do niewoli jeńców dowiedziano się, że Chodorów był obsadzony przez 4 kampanie piechoty ukraińskiej i 12 ciężkich karabinów maszynowych, które wpadły w polskie ręce.
     Straty Polaków - 13 żołnierzy zabitych i kilkunastu rannych. Bój ten mógł zakończyć się znacznie gorzej, chociażby ze względu na liczebną przewagę nieprzyjaciela. O wygranej zdecydowały tutaj szybka decyzja, samodzielność i odwaga żołnierzy i oficerów  - Polaków.
     Dalszą drogę odbyto bez przeszkód i pułk szczęśliwie dotarł do Jarosławia, gdzie zastał już zaczątek polskiego 90-go pułku piechoty, sfotmowany przez porucznika Ignacego Misiąga z zapasowego batalionu 90-go pułku austriackiego.
W Jarosławiu
     Batalion zapasowy 90-go pułku austriackiego, stojący w Icinie na Czechach, był świadkiem przygotowań Czechów do wyrwania się z pod władzy Austrii i sam w tych przygotowaniach współdziałał, idąc za hasłem powstańców 1863 roku; "za naszą i waszą wolność".
     Dnia 26 października 1918 roku, a więc o dzień tylko wcześniej niż pułk na froncie, batalion zapasowy wypowiedział posłuszeństwo swym dotychczasowym przełożonym, nazwał się oddziałem polskim, a oddając dowództwo w ręce najstarszego wiekiem i szarżą, porucznika Pieniążka, postanowił wracać do Jarosławia.
     Po porozumieniu się z Czechami otrzymano potrzebną ilość środkoów przewozowych i dnia 6 listopada batalion zapasowy stanął w Jarosławiu, gdzie dowództwo nad nim objął porucznik Misiąg, jako następca porucznika Pieniążka.
     Batalion 90-go pułku, przebywający na froncie włoskim rozpadł się i jako całość nie wrócił.
     W ten sposób 90-y pułk piechoty austriackiej przestał istnieć, powstał zaś oddział polski, noszący początkowo nazwę 90-go pułku piechoty.
     Jednocześnie z temi wypadkami 34-y pułk austriackizrzucił zaborcze jarzmo. Kadra tego pułku stała w Jarosławiu, pułk zaś znajdował się wówczas na froncie w Albanii. Jako całość pułk z frontu nie wrócił, gdyż po rozpadnięciu się Austrii żołnierze pojedyńczo przedostali się do domów. Kadra, straciwszy również pewną część ludzi, pozostawało pod dowództwem porucznika Cieślińskiego.
     Komendantem garnizonu Jarosław i całego powiatu był podpułkownik Jarosz, który przystąpił do zorganizowania z kadry 34-go pułku, 1-go pułku strzelców ziemi jarosławskiej.
     Tak więc w Jarosławiu powstały jednocześnie dwa polskie pułki.
     Organizacja obu pułków napotykała na duże trudności i szła opornie, starsi bowiem szeregowi, zmęczeni długotrwałą wojną i stęsknieni do rodzin, rozeszli się do domów. Pozostali tylko oficerowie i podoficerowie zawodowi- Polacy, którzy z myślą o wolności Ojczyzny przyjęli na siebie cały ciężar pracy a głównie troski o zabezpieczenie posiadanego przez pułki majątku państwowego. Dążąc do zwiększenia stanów liczbowych oddziałów, mieli oni również na celu ostateczne rozbrojenie i odesłanie pozostałych jeszcze w ziemi jarosławskiej Austriaków. W tym samym okresie pułki jarosławskie przygotowywały się do zabezpieczenia przeciw możliwym i oczekiwanym napaściom Ukraińców, którzy nie zważając na opór Lwowa, przybierali coraz groźniejszą postawę nad Sanem. Podpułkownik Jaosz wysłał pewną część oficerów na werbunek w okolicę Jarosławia. Gdy jednak ochotnicy napływali zbyt powoli do obu pułków, postanowiono zamiast dwóch, liczebnie słabych oddziałów, stworzyć jeden- silniejszy. Połączono więc 90-y pułk piechoty i 1-y pułk strzelców ziemi jarosławskiej w jeden oddział pod nazwą 9-go pułku piechoty, pod dowództwem podpułkownika Jarosza, I batalion nowego pułku powstał z 10go pułku strzelców ziemi jarosławskiej, III batalionu - 90-go pułku, II zaś formował się dopiero z napływających ochotników.
     Nie zważając na to, że pułk dopiero co organizował się, stale wysyłał on oddziały do walki z Ukraińcami. Stąd też pierwszemi działaniami bojowemi pułku był szereg stoczonych potyczek, często luźnie działających grup.
     9-y pułk piechoty składał się wyłącznie niemal z ochotników, pochodzących z okolic Jarosławia, był więc z tą ziemią połączony związkiem krwi. Służbę pełnił z całem oddaniem, poświęceniem i zaparciem się. Niech świadczy o tem fakt poniżej przytoczony : mała ilość szeregowych nie wystarczała do wykonywania wszystkich prac (nie tylko wojskowych, jak np. służba wartownicza, lecz nawet administracyjnych). Żołnierzy, których brak stale odczuwano, zastępowali w pracy oficerowie i podoficerowie, stojąc na posterunkach, jako wartownicy, pełniąc służbę na placówkach, dźwigając worki do magazynów, czyszcząc koszary i.t.d.
     Dopiero w miarę napływu ochotników, powracali oni do zajęc odpowiednich ich szarżom i umiejętnościom.
Pierwsze walki z Ukraińcami
     W czasie powyżej opisanym, cała Małopolska wschodnia aż po rzekę san usiana była oddziałami ukraińskimi, których głównie siły skoncentrowały się pod bohatersko broniącym się Lwowem. Jedną z wielu poważnych trosk nowopowstałego państwa polskiego - poza wzmocnieniem podstaw własnego istnienia - było danie pomocy broniącemu się rozpaczliwie miastu orląt. Przede wszystkim do tego przyczyniały się oddziały sformowane w małopolsce, rozbijając wszędzie gdzie się udało, Ukraińców i nie pozwalając im na zaciąg rekruta z okolicznych wiose. 9-y pułk brał w tej akcji czynny i wydatny udział. Walki, jakie wówczas prowadzono, staczano na własną rękę bez specjalnych wskazówek wyższych dowództw, w zależności od potrzeb danej chwili. O potyczkach i ich wynikach meldowano do Przemyśla, gdzie znajdowało się dowództwo grupy "Przemyśl" - późniejszej grupy "Wschód".
     Łączność między Przemyślem a wysuniętym za rzekę San pułkiem, podtrzymywały dwie kompanie, działające pod bezpośrenimi rozkazami podpułkownika Jarosza, dowódcy obrony linii rzeki Sanu. Z wszystkich ówczesnych walk pułku, jakie odbywały się w obszarze tej rzeki, wymienić należy walkę o Surochód, Nową Groblę, Lubaczów, Horyniec i Niemirów.
     W okresie tych bojów 9-ty pułk przemianowano został na 14-y pułk piechoty i wcielony do 4-ej dywizji piechoty będącej pod dowództwem generała Aleksandrowicza, w której skład wchodziły ponadto 18-y, 10-y i 37-y pułki piechoty oraz 4-y pułk altylerii polowej.
Ofensywa w Małopolsce Wschodniej.
Koncentracja w sądowej wiszni.
     Porozrzucane po Małopolsce wschodniej oddziały 14-go pułku piechoty w kwietniu 1919 roku otrzymały rozkaz zgrupowania się w Sądowej Wiszni, dokąd również przybyło z Jarosławia dowództwo pułku. Odtąd już w dalszych walkach, pułk pod dowództwem podpułkownika Jarosza, występował jako całość. Braki, powstałe wskutek dorywczości organizacji, zostały w znacznej mierze usunięte; luźne oddziały, walczące dotychczas samodzielnie, ujęto w karby dyscypliny i stworzono z nich kompanie i bataliony. Zreorganizowany w ten sposób pułk składał się z trzech batalionów; bataliony liczyły po 4 kompanie każda po 180 ludzi i po 2 karabiny maszynowe.
     Pułk otrzymał odcinek na południowy wschód od rzeki Wiszni, przez Krakowskie Przedmieście, Kąty Dołhomościska. Na odcinku tym większych walk nie było, tylko od czasu do czasu przeprowadzono wypady, w celu zasiągnięcia wiadomości o nieprzyjacielu.
Ofensywa Majowa nad Dniestr
     Rozkazy do ofensywy, przedsięwziętej w maju 1919 roku, w czelu ostatecznego wyparcia Ukraińców z Małopolski, zostały I i II batalion i dowództwo pułku w Mościskach, zaś II batalion w Trzcińcu.
     W ofensywie tej, nacierając w pierwszej linii, pułk zwycięsko przeszedł przez Sambor, Drohobycz, Stryj, Stanisławów i Niżniów. Pod Niżniowem pułk stoczył zaciętą walkę, rozpoczętą przez dwie kompanie, które natknęły się na batalion Ukraińców, wspartych z ółnocnego brzegu Dniestru trzema bateriami altylerii ciężkiej i pociągiem pancernym.Wówczas kompanie te wskutek przewagi nieprzyjaciela nie mogły go rozbić; zadanie swe spełniły dopiero po otrzymaniu pomocy.
     Wzięci do niewoli jeńcy zeznawali o całkowitem prawie rozbiciu nieprzyjaciela. Pułk zatrzymał się w Niżniowie przez pięć dni i tu podjął się nakazanego mu zadania oczyszczenia z rozbitków ukraińskich okolicy i rozbrojenia ludności cywilnej.
Kontrofensywa ukraińska 
     Po otrzymaniu wiadomości o ofensywnem grupowaniu się Ukraińców pod Czortkowem pułk wyruszył w okolice tego miasta. Po drodze stoczył walkę z przeważającymi siłami wroga pod Kossowem, skąd zmuszony został do cofnięcia się do Laskowiec, a stamtąd z obawy przed oskrzydleniem na linię rzeki Koropca do Monasterzysk.
     Nastąpił moment, w którym ofensywa majowa załamała się. Dzieląc los innych oddziałów w Małopolsce, pułk wycofał się, wyczerpany fizycznie i moralnie. Otrzymawszy rozkaz obsadzenia na lini rzeki Złotej Lipy, pułk dokonał tego przy pomocy rzadko rozrzucanych punktów oporu na odcinkach: Baranów - przez Jarhorów - Korzowa - Zawadówka - Holeszów do Kamiennej Góry, dzie została nawiązana łączność z 37-ym pułkiem piechoty, przebywającym w Zawałowie.
     Pomimo ofiarnych walk nie zdołano utrzymać tego ogromnego odcinka. Pułk po sforsowaniu przez nieprzyjaciela Złotej Lipy cofnął się z rozkazu dowództwa dywizji nad Gniłą Lipę i tam obsadził odcinek Bursztyn-Kominki. Odcinek ten stał się pozycją wyjściową do przeciwnatarcia w dniu 18 czerwca, w którym wyjściową linię rzeki Narajówki.
     Bój pod Popieluchą, należy do jednej z krwawszych walk tego okresu. Wówczas pułk, w celu ułatwienia 3-ej dywizji piechoty legionów ruchu naprzód, ściągnął na połowę swego I batalionu, wysłanego jako straż przednia, znaczne siły wroga. Pomimo zdobycia 6 karabinów maszynowych pułk musiał się cofnąć. Nieprzyjaciel bowiem prócz przewagi liczbowej znajdował się w lepszych warunkach terenowych. Zajęto znów linię obronną nad Gniłą Lipą, później za rzeką Świrzem.
     Dalsza ofensywa nad Zbrucz.
     Na dzień 28 czerwca wyznaczono kontrofensywę na całym froncie' 4-a dywizja piechoty rozpoczęła ją, wyruszywszy na Bukaczowce. Oskrzyńce - Bursztyn - Sarnki Średnie.
     Po osiągnięciu Monasterzysk pułk maszerował w straży przedniej dywizji na Buczacz, który zajął po walce. Minowszy zaś rzekę Strypę obsadził linię dawnych okopów austriackich z wojny światowej w obszarze Dżuryna.
     Umocniając objętą pozycję, pułk pozostawał tam do 12 lipca. W tym czasie pluton techniczny z chorążym Zarębskim na czele zdobył ukraiński pociąg pancerny, stale niepokojący polskie oddziały.
     Zdobycie ukraińskiego pociągu pancernego - Przez czas pobytu pułku w starych okopach trwała obustronna walka altyleryjska. Ukraiński pociąg pancerny podjeżdzał często pod okopy pułku, ostrzeliwał je i uchodził bezkarnie. Dowódca pułku postanowił zdobyć ten pociąg. W tym celu wysłany został w nocy z dnia 8 na 9 lipca chorąży Zarębski z plutonem kompani techniczny i ukrył się w pobliżu toru kolejowego. Przez całą noc - wśród ulewnego deszczu - oczekiwano na pancerkę. Nareszcie nad ranem nadjechała. Minęła miejsce zasadzki. Pluton, który tylko na to czekał, wysadził za nią tor kolejowy. RRozpoczęła się wściekła strzelanina z pancerki. Załoga nieprzyjacielska za wszelką cenę usiłowała naprawić uszkodzony tor i wydrzeć się z niewoli. Jednakże zamiary te udaremniły ukryte obok toru polskie karabiny maszynowe.
     Po bezskutecznej walce załoga pancerki opuściła pociąg, zostawiwszy go na łup zwycięzców.
     Za powyższy czyn nagrodzeni zostali krzyżem ''virtuti militari'' V klasy chorąży Zarębski i starszy szeregowiec Feliks Tarnówka.
     Duch pułku po ostatnim zwycięstwie był doskonały. Smutne wrażenie niepowodzeń odwrotu zaczęło się zacierać. Wynikiem tego nastroju było zwycięstwo nad świeżemi siłami Ukraińców, przybyłemi z Czortkowa, odniesione pod Dżurynem w nocy z 14 na 15 lipca 1919 roku.
     Bój pod Dżurynem   Dowództwo frontu postanowiło rozbić ostatecznie wojska ukraińskie i osiągnąć poprzednią granicę byłej Galicji - rzekę Zbrucz, na której zachodnim brzegu w oszarze od Trybuchowiec do Dniestru zebrał się IV korpus ukraiński.
     Uderzenie to miało przeprowadzić grupa generała Kraliczka Krajowskiego, w której skład weszły między innemi 14-y i 37-y pułki z 4-ej dywizji, działającej w kierunku na Połowce.
     Natarcie rozpoczęło się w zupełnej ciszy o godzinie 1 w nocy dnia 15 lipca. Ukraińscy, zaskoczeni wśród snu, a rażeni tylko bagnetami, stawiali słaby opór; wreszcie rzucili się do ucieczkiw kierunku Dżuryna. Ukraińska załoga Dżuryna, usłyszawszy odgłosy walki, rozsypała się już w tyraljerę i przeszła do kontrataku wprost na zachód w stronę Buczaczu, gdy nagle na południe od niej z pośród zasnutych porannemi mgłami zbóż, zaczęły się wyłaniać białe orzełki na czapkach i lśniące bagnety, a zaniemi podniecone zwycięskim bojem twarze polskich żołnierzy. Oddziały 14-go pułku piechoty, nacierające od Połowiec, odcięły drogę odwrotu posuwających się na Buczacz Ukraińców. W szeregach wroga zaczęła się panika - żołnierze bowiem potracili głowy, nie wiedząc, w której stronie wróg, a w której swój. Zamieszanie potęgował jeszcze fakt,że działały tu nowoprzybyłe oddziały ukraińskie, przeznaczone dla ofensywy na Buczacz.
     Uciekających Ukraińców ścigały ze wszystkich stron polskie oddziały, częstokroć brnąc wyżej pasa w wodzie. Od czasu do czasu odzywało się ukraińskie działo z baterii, stojącej w okolicach Mazurówki. Polska piechota już przygotowywała się, by wyruszyć na beterię, jednakże szwadron kawalerii, przeznaczony do zagonu na tyły nieprzyjaciela, nie zdążył przybyć na czas, Ukraińcy więc, coprawda z trudem, zdołali wycofać swoje armaty.
     Walka skończyła się o godzinie 6 rano. Wzięto w tym boju do niewoli 600 jeńców w tej liczbie kilkunastu oficerów, oprócz tego 4 karabiny maszynowe, wiele karabinów ręcznych , kilka wozów taborowych itp.
     Bój pod Dżurynem wykazał, jak wielkie powodzenie można odnieść w nocy przez zaskoczenie wroga, wyłącznie przy użyciu bagnetu. W myśl bowiem rozkazu dowódcy pułku żołnierze nie ładowali broni.
     Po boju pod Dżurynem pułk zakwaterował w obszarze Szymańkowszczyki - Kolendziany z zadaniem oczyszczenia okolicy z band uzbrojonych wrogów.
     W końcu lipca pułk zawagowano w Czortkowie i przywieziono do Brodów, na front wołyński, włączxając pułk do grupy generała Listowskiego.
Walki z Wojskami Sowieckiemi na froncie Wołyńskim.
     Grupa generała Listowskiego w sierpniu rozpoczęła ofensywę w celu oparcia frontu nad rzekę Horyniem. Pułk działał na południowy wschód od Brodów, wziąwszy udział w zajęciu Ostroga, potem zaś w rozbrajaniu miejscowej ludności. W końcu zajął odcinek Ostróg - Międzyrzecz.
     W Ostrogu dowódca 14-go pułku piechoty, podpułkownik Jarosz, pożegnał się ze swym pułkiem, oddając dowództwo pułkownikowi Farze.
     Następnie pułk skierowano do Łucka, potem do Sarn, gdzie osadził odcinek nad rzeką Uborcią, podejmując wypady na Łuhiny, Kremno, Bolerkę. Zamysłowice; walczył też pułk pod Olewskiem, zdobywszy tam wiele materiału wojennego i broni, oraz sowiecki pociąg pancerny.
Zdobycie Sowieckiej pancerki
     Sowiecki pociąg pancerny "Komunist" podjeżdzał codziennie pod Ludwigpol, skąd ostrzeliwał polskie pozycje.
     Dnia 16 marca 1920 roku załoga polskiego pociągu pancernego "Groźny", pod osłoną 11-ej kompani14-go pułku piechoty, zorganizowała wypad w celu zdobycia nieprzyjacielskiego pociągu.
     Nad ranem, gdy "Komunist" podjechał pod stację, załoga "Groźnego" zniszczyła za nim mostek a 11-a kompania zasypała nieprzyjaciela ogniem. Pomimo olbrzymich wysiłków załoga " Komunista" nie zdołała naprawić zerwanego mostu, postanowiła więc drogo sprzedać swą wolność i życie: odwagę ich wzmocniło ukazanie się drugiej sowieckiej pancerki idącej "Komunistowi" na pomoc. Rozpoczęła się zażarta walka.
     Dowódca 11-ej kompanii, porucznik Lewcio, widząc, że nie poradzi sobie z "Komunistem" zażądał posiłków z pułku. Otrzymał je w postaci II batalionu 14-go pułku piechoty i 6-ej baterii 4-go pułku altylerii polowej, która zatoczywszy działa na polance w lesi, otworzyła ogień w kierunku zbliżającej się drugiej pancerki sowieckiej, przez co zmusiła ją do odwrotu. Jednocześnie II batalion 14-go pułku piechoty zaatakował "Komunista".
     Po zmuszeniu do wycofania się drugiego sowieckiego pociągu pancernego 6-a bateria celnym strzałem rozbiła "Komunistowi"lokomotywę, co ostatecznie przygnębiło ducha obrońców. Zaczęli się więc wycofywać do lasu, zostawiając pociąg w rękach zwycięzców.
Ofensywa na Ukrainie
     W kwietniu roku 1920 Naczelny Wódz postanowił przeprowadzić ofensywę na Wołyniu i Podolu w celu rozbicia 12-ej i 14-ej armii sowieckich. Zarządzono w związku z tym zamairem, przegrupowanie wojsk włączyło 4-ą dywizję w skład 3-ej armii którą dowodził Naczelny Wódź. Zadaniem dywizji było zajęcie Korostenia.
     Natarcie rozpoczęto 25 kwietnia. Nieprzyjaciel, naciskany przez nacierające oddziały, stawiał naogół słaby opór 4-ej dywizji, wycofując się przed energicznem natarciem Polaków. Silnie broniły się tylko pociągi pancerne, tem bardziej że oddziały polskie posiadały do ich zwalczania tylko altylerię, która nie mogła rozwinąć należytej siły ognia ze względu na bagnisty i nieprzejrzysty teren.
     W drodze na Korosteń stoczono krwawą walkę pod Olewskiem.
     W Olewsku dotychczasowy dowódca pułku, podpułkownik Fara, powołany został na dowódcę II brygady podhalańskiej; dowództwo pułku przejął major Kawecki.
     Po zajęciu Korostenia 14-y pułk  - jako obwód dowództwa frontu - zakwaterowany w okolicach zdobytego miasta, przebywał tam do 18 maja 1920 roku. Inne zaś oddziały polskie w międzyczasie zdobyły Kijów i osiągnęły linię rzeki Dniepru. 
Kontrofensywa na froncie północnym
     Zaskoczeni zwycięską ofensywą polskich oddziałów na Ukrainę. Rosjanie rozpoczęli 14 maja przeciwdziałanie na froncie północnym, zmierzając do odciążenia swych armii, ciężko walczących na południu.
     Uderzenie ich 15-ej armii zostało uwiecznione pomyślnym dla wroga skutkiem: nad Berezyną front wojsk polskich został przerwany, 1-a armia walcząc cofałasię na Mołodeczno.
     W celu wzmocnienia cofających się polskich oddziałów na północy, Naczelny Wódz w końcu maja zorganizował kontrofensywę, kierując na front północny nowosformowaną "armię rezerwową" generała Sosnkowskiego, oraz wzmocniając 1-ą armię grupy generała Skierskiego, w której skład weszła też 4-a dywizja. Zadaniem obu tych polskich armii było dośrodkowe uderzenie na 15-ą armię sowiecką: armii rezerwowej ze wschodu - od Święcian, zaś 1-ej armii z południa - od Mołodeczną i wzdłuż górnej Berezyny.
     14-y pułk piechoty po odbyciu drogi koleją stanął w Smolewiczach. Po przeglądzie dokonywanym tam przez dowódcę dywizji, generała Skierskiego, pułk walczył dalej w składzie podległej temu generałowi grupy, mającej zadanie odrzucenia wroga za rzekę Berezynę.
     Wołoduta i Zamostocze.
     Pułk w składzie I i II batalionów (III odjechał z Korostenia do Mińska) wchodził w skład kolumny majora Kaweckiego, której zadaniem było natarcie w kierunku południowo - wchodnim  na Wołodutę. Albowiem 16-a armia sowiecka wspierając ofensywę swej 15-ej armii sforsowała w tym czasie Berezynę na południe - od Borysowa i działając na lhumeń, zagrażała bezpośrednio obszarowi Mińska.
     Pułk w marszu ubezpieczonym z Podlinia, dokąd przybył ze Smolewicz, posuwał się dwiema grogami:  I batalion przez Klimniki na  Wołodutę, II batalion, kompania techniczna i 3-a bateria 4-go pułku altylerii polowej na Zamostocze. Po zaciętej walce z silnymi oddziałami nieprzyjaciela, odrzucając kilkakrotnie przeciwuderzenia oddziałów czerwonych, II batalion zdobył Zamostocze i posuwał się dalej również na Wołodutę.
     I batalion, nacierając wprost na Wołodutę, natknął się po Grodzie na kilka trupów żołnierzy 32-go pułku piechoty, którego oddział stoczył dnia poprzedniego walkę w tych okolicach. Trupy żołnierzy przygwożdżone były do ziemi ich własnymi bagnetami.
     Z wielką ostriożnością I batalion posuwał się naprzód i dotarł wreszcie na skraj lasu, skąd widać było folwark Wołoduty. Przestrzeń od skraju lasu do folwarku wynosiła mniej więcej 500 metrów: było to puste niepokryte poe, wznoszące się lekko w stronę folwarku. Przed Wołodutą widoczne były okopy, na których uwijały się postacie ludzkie.
     Dla zbadania, czy to są żołnierze II batalionu, który już mógł tam dojść, dowódca wysłał do Wołoduty patrol w sile 6 ludzi. Patrol ten, uszedłszy zaledwie połowę drogi, został przyjęty silnym ogniem, gdyż oddziały rosyjskie zauważywszy zbliżających się Polaków i widocznie nie chciały dopuścić ich do ugrupowania się na skraju lasu.
     Próbynatarcia, zarówno ze strony polskiej jak i sowieckiej, spełzły na niczem ze względu na odległość walczących i otwarty teren. Dopiero nadejście II batalionu od strony Zamostocza, grożące wrogowi odcięciem, zmusiło Rosjan do wycofania się i obsadzenia skraju lasu po obu stronach drogi Wołoduta - Jurysdyka.
     Na tę drugą pozycję sowiecką II batalion natarł z rozmachem, lecz atak polski został zatrzymany silnym ogniem wroga.
     Wówczas dowódca I batalionu wysłał jedną kompanię na pomoc II batalionowi z zadaniem uderzenia na skrzydło nieprzyjaciela. Kompania ta podeszła skrycie lasem na odległość 30 kroków do nieprzyjaciela, który zajęty II batalionem, wcale jej nie zauważył.
     Dopiero gdy kompania porwała się do szturmu, Rosjanie zwrócili na nię ciężki karabin maszynowy, wróg jednak nie zdążył oddać ani jednego strzału, gdyż chorąży Pytel z kilku szeregowcami, rzucił się na niego i wykłuł obsługę bagnetami, potem zwrócił zdobyty karabin maszynowy na jego poprzednich właścicieli. Nastąpiło zwijanie okopów nieprzyjaciela od prawego skrzydła. Nieprzyjaciel, nie wiedząc, jaka siła na niego naciera, wycofał się szybko. Pościgowi za nim przeszkodziła własna altyleria, która nie wiedząc, że las za Wołodutą zajęły już oddziały polskie, ostrzeliwała go w dalszym ciągu.
     W następnych walkach pod Juryzdyką i Niehoniczami nad Berezyną spełniły bataliony 14-go pułku obowiązek żołnierski z poświęceniem i odwagą. Zostało to podkreślone w pochwale, udzielonej na miejscu przez dowódcę dywizji oficerom i szeregowym pułku. Po zajęciu miasteczka Berezyny i walkach nad rzeką Uszą, zakończonych ostatecznem wyrzuceniem wroga za rzekę Berezynę, pułk przeszedł jako obwód 4-ej dywizji piechoty. W związku zaś z pogłoskami o zamierzonych działaniach sowieckich wyruszył do obszaru miasteczka Juryzdyki.
     Tam pułk złączył się ze swym III batalionem.
Walki III batalionu w obszarze rzeki Dźwinossy.
     Z Korostenia III batalion przybył do Mińska dnia 22 maja i wszedł w skład grupy majora Topolińskiego. Składała się ona z III batalionu 10-go pułku piechoty, z III batalionu 140go pułku piechoty oraz 6-ej i 7-ej baterii 4-go pułku altylerii polowej.
     Zadaniem tej grupy było uderzyć od południa na lewe skrzydło 15-ej armii sowieckiej nad rzeką Dźwinossą, wspierając w ten sposób kontrofensywę 1-ej polskiej armii, zdążającą do wyrzucenia wroga za górną Berezynę.
     III batalion 14-go pułku piechoty zajął wieś Chotyń. W dniu 25 maja przybył do Chotynia kapitan Koziarowski z III batalionem i połową I batalionu 18-go pułku piechoty i objął dowództwo nad oddziałami przebywającymi w Chotyniu. W grupie kapitana Koziarowskiego III batalion 14-go pułku piechoty brał udział w zaciętych walkach o wsie: Zady, Komarówkę, Kamień, dzieląc zwycięstwa i niepowodzenia z bratniemi pułkami swej dywizji. Po walkach, zakończonych wycofaniem się 15-ej armii sowieckiej za Berezynę, grupa kapitana Koziarowskiego, wyznaczona jako obwód 2-ej dywizji legionów w Ziębinie, brała udział w wypadzie na Berezynę, poczem przeszła do Zubcza.
     Dnia 25 czerwca III batalion połączył się z pułkiem w obszarze Juryzdyki.
Odwrót
     W związku z generalną ofensywą sowiecką w dniu 4 lipca następują smutne dni odwrotu z nad Berezyny. Armie polskie, naciskane coraz silniej przez kilkakroć liczniejszego wroga, cofają się na zachód, zostawiając w rękach zwycięskich wojsk sowieckich krwawo odebrano polskie ziemie. Duch żołnierzy - jak zwykle, w odwrocie - upada. Stan uzbrojenia, ekwipunku i ubrania z każdym dniem staje się gorszy.
     Cofając się, pułk walczy pod Słobodą, Hrebionką, Wołkowyskiem i Drohiczynem, gdzie broni przeprawy przez Bug.
Bitwa Warszawska.
     Wreszcie w związku z przegrupowaniem do bitwy warszawskiej, pułk skrwawiony i zmęczony stanął nad Wisłą, by zająć odcinek na zachodnim brzegu rzeki od Holendrów do ujścia rzeki Radomki, z zadaniem odrzucenia nieprzyjaciela, gdyby mu udało się sforsować rzekę.
     Następuje raptowny zwrot ku lepszemu. Ofensywa pod osobistem dowództwem Naczelnego Wodza, rozpoczęta z nad Wieprza na tyły związanego nad Wisłą pod Warszawą wroga, odrzuciła go na Prusy Wschodnie. Armie sowieckie, rozzuchwalone dotychczasowem powodzeniem, nie mogły się opamiętać, otrzymując cios za ciosem, Zaczęły one szybko opuszczać zdobyte części Polski, ustępując na północ i wschód.
     14-y pułk piechoty został wówczas zakwaterowany w Jabłonnie, skąd w składzie brygady odmaszerował do Modlina, poczem 19 sierpnia do Zakroczymia.
Obrona Włocławka (walki batalionu zapasowego)
     Po przełamaniu przez armie czerwone polskiej linii obronnej Narew - Bug, część sił polskich, a mianowicie nowoutworzona 5-a armia została skoncentrowana w obszarze Modlina z zadaniem zamknięcia armiom sowieckim przejścia między Wisłą a granicą Prus Wschodnich.
     Rosjanie jednakowoż, uprzedzili 5-ą armię polską i wykonali głęboki manewr oskrzydlający na Płock - Włocławek - Toruń, by następnie uderzyć na Warszawę od zachodu. Oddziały 4-ej armii sowieckiej oraz III korpusu konnego pojawiły się nad dolną Wisłą.
     Osłona przepraw przez rzekę miała tam być dokonana przez zaimprowizowane oddziały zapasowe okręgów generalnych Łódź i Pomorze.
     Okręg generalny Łódź miał bronić odcinka Wisły od Białobrzegu do byłej granicy zaborów rosyjskiego i niemieckiego. Odcinek ten podzielono na trzy części: Wyszogród, Płock, Włocławek.
     Na dowódcę oddziałów odcinka "Włocławek", w których skład wszedł batalion zapasowy 14-go pułku piechoty, wyznaczony został komendant garnizonu Włocławek, pułkownik Gromczyński. Organizuje on doraźnie obronę przedmościa na prawym brzegu Wisły.
     Batalion zapasowy 14-go pułku piechoty składał się przeważnie z niewyszkolonych jeszcze rekrutów i ochotników. Ilość starego żołnierza wynosiła zaledwie 15 procent.
     Dnia 16 sierpnia nieprzyjaciel dał znać o sobie, ostrzeliwując Górny Szpetal, nocą zaś starał się dotrzeć pod pozycję batalionu zapasowego. Tam jednak został odparty ogniem. Dnia tego dowództwo odcinka objął porucznik Brzeziński.
     Dopiero zamieszanie wywołały na prawym skrzydle błędne informacje o wycofaniu się lewego skrzydła, Odeszła ona na tyły, przez co utworzyła się luka, umożliwiająca wdarcie się w nią kawalerii wroga, która zaatakowała obrońców z boku i od tyłu. Skutkiem tego zachodnia część przyczółka również zaczęła się wycofywać w strone mostu na Wiśle, naciskana coraz bardziej przez sowiecką piechotę i jazdę. Wróg za cofającymi się dochodził już do mostu. Położenie stało się bardzo poważne i groziło zajęciem miasta. Uratowali je porucznik Szymek, który zebranym naprędce oddziałem zapasowego batalionu obsadził ulicę Bulwarną, oraz porucznik Dzierzbicki, który wdrapał się z jednym ciężkim karabinem maszynowym na strych domu nr 12 przy ulicy Gdańskiej; rażąc ogniem nacierających Rosjan, zmusili ich oni do cofnięcia się. Po przybyciu 110 ludzi z batalionu zapasowego, pod dowództwem porucznika Brzezińskiego, zajęto stanowisko nad Wisłą w celu obrony przejścia przez most.
     W dniach 17 i 18 sierpnia Rosjanie ostrzeliwali ogniem altyleriimiasto, skutkiem czego spłonął pałac biskupi. Wobec silnego ognia altylerii sowieckiej na okopy na ulicy Bulwarnej, most na Wiśle został spalony.
     Próby przeprawienia się przez Wisłę, podejmowane przez Rosjan, udaremnione zostały ogniem obrońców, których siły wzmocniło przybycie nowych ochotników i oddziałów zapasowych z 28-go i 31-go pułku piechoty. Walki trwały do dnia 21 sierpnia, poczem Rosjanie na skutek ogólnej polskiej ofensywy, obawiając się osaczenia, zaczęli wycofywać się z nad dolnej Wisły.
     Miasto odetchnęło.
     Zaznaczyć należy, że młody i niedoświadczony ochotnik lub rektut, oszołomiony w pierwszych dniach i niepewny siebie z powodu słabego zaznajomienia z bronią i warunkami walki, z biegiem godzin, spędzonych w okopie nabierał wiary w siebie, odwagi i walczył nie gorzej od starego, obeznanego z wojną żołnierza. Również i ludność miasta rozumiejąc obywatelski obowiązek przyczyniła się znacznie do obrony, pomagając w budowie okopów, a często stając z bronią w ręku obok żołnierzy.
     Bolączką obrońców był brak łączności, powstały zarówno wskutek nieposiadania odpowiednich środków, jako też z powodu niezrozumienia jej konieczności przez młodych żołnierzy.
Kontroofensywa w Małopolsce.
     Dnia 29 sierpnia 14-y pułk piechoty został przetransportowany z Zakroczymia do małopolski wschodniej. Jako łącznik między broniącą Lwowa 6-ą armią a ścigającą Budiennego w kierunku Zamościa grupą generała Hallera, pułk poruszał się samodzielnie, robiąc częste wypady, niepokojące wroga. Do wąniejszych działań wypadowych pułku w tym okresie zaliczyć wypada - działanie na Bełz - Krystynopol - Rekliniec. Później pułk odsadził odcinek na wschód od Przemyślan, skąd wziął udział w rozpczętej 15 września ofensywie na Dunajówce. Nieprzyjaciel rozbity wycofał się za Zbrucz, uchodząc na wschód, ścigany przez polskie oddziały.
     W końcu września 4-a dywizja została przewieziona pod Grodno, gdzie właśnie rozwijała się wielka polska ofensywa. W tym czasie dowództwo pułku objął major Misiąg.
Na granicy Litewskiej.
     Z Grodna pułk odmaszerował na odcinek Radomańce - Druskieniki z zadaniem zabezpieczenia mostów na Niemnie i Mereczance. W ten sposób tyły dywizji polskich, ścigających rozbitego nad Niemnem wroga zostały zabezpieczone od napaści Litwinów.
Czasy pokojowe.
     Po zawieszeniu broni pułk przybył do Zambrowa, gdzie odbywał ćwiczenia formalne, przygotowując się do wymarszu do Włocławka, wyznaczonego mu jako stałe miejsce postoju. Tam właśnie poprzednio już zostały skierowane kadra oraz batalion zapasowy.
     Ludność miasta Włocławka przez zawarcie braterstwa krwi przy wspólnej obronie miasta, zżyła się rychło z pułkiem. Symbolizującym dowodem tego był fakt ofiarowania pułkowi dnia 28 października 1923 roku przepisowej chorągwi. Na szarfach widnieją wypisane daty 27 X 1918 (jest to data ogłoszenia się pułku oddziałem polskim), 15 VIII 1920 (data obrony Włocławka), 27 X 1923 (piąta rocznica powstania pułku).
     Chorągiew ta była już trzecią z rzędu. Pierwsza chorągiew wprawdzie bardzo skromna, pochodziła z batalionu zapasowego 90-go pułku piechoty stanowiąc wyraz polskości tworzącego się oddziału w Lcinie w Czechach.
     Drugą ofiarowano pułkowi miasto Jarosław. Otrzymał ją pułk dopiero we Włocławku w 1921 roku.
     Trzecią znajdującą się w pułku ofiarował mu Włocławek.
     Polegli obrońcy Włocławka doczekali się, jako wyrazu hołdu, pomnika zbudowanego przez mieszkańców ocalonego miasta.
     Pomnik ten stanął na miejscu skromnego drewnianego krzyża, znaczącego mogiłę 60 bohaterów, którzy padli na brzegach Wisły pod Włocławkiem, ufundowany on został z zebranych składek pieniężnych.
     Dnia 15 sierpnia 1923 roku odbyło się uroczyste poświęcenie kamienia węgielnego, zaś dnia 15 grudnia 1923 roku nastąpiło odsłonięcie pomnika. Na obelisku widniej napis:
"Polgłym obrońcom Wisły w roku 1929"
     Dzień święta pułkowego początkowo wyznaczono na 26 października, na pamiątkę dnia, w którym pułk stał się oddziałem polskim. Z czasem zmieniono dotychczasową datę na 15 maja, gdyż dzień ten wiąże się z historią bojową pułku upamiętniając walki, stoczone w czasie ofensywy majowej z pod Lwowa w 1919 roku.
Lista poległych i zmarłych z ran.
Oficerowie.
1. pchor. Burak Jan
2. ppor. Malach Stanisław
3. ppor. Naworol Jan
4. pchor. Obierek Włodzimierz
5. pchor. Rurak Jan
Szeregowi:
  1. szer. Bancarz Jan 
  2. szer. Błotnicki Stanisław
  3. kapr. Boczkowski Wincenty
  4. st. szer. Broda Zygmunt
  5. szer. Bryks Jan
  6. szer. Brzózka Adam
  7. szer. Choracz Józef
  8. szer. Cybulski Marian
  9. szer. Czernusz Michał
10. szer. Czupryński Władysław
11. szer. Czyż Stanisław
12. szer. Dudek Franciszek
13. plut. Dyl Stanisław
14. szer. Dyl Wojciech
15. szer. Dziembaj Kryspin
16. st. szer. Działo Michał
17. szer. Dziubik Antoni
18. szer. Feifer Marian
19. szer. Flisiak Stanisław
20. kapr. Fronczak Antoni
21. szer. Gajowski Władysław
22. szer. Gałasiński Wincenty
23. szer. Głaz Leon
24. szer. Głogowski Józef
25. szer. Gołąb Wincenty
26. szer. Gomuła Wojciech
27. kapr. Grabowski Marcin
28. szer. Grunczewski Bronisław
29. szer. Gujda Walenty
30. szer. Halesiak Walenty
31. szer. Haliczko Józef
32. szer. Hołub Jakób
33. szer. Jałosiński Wincenty
34. szer. Janeczko Kazimierz
35. st. szer. Januszewski Ludwik
36. szer. Janusz Ignacy
37. szer. Jebas Michał
38. szer. Jercha Adam
39. szer. Jesiówka Piotr
40. szer. Karp Szmul
41. szer. Karpiński Władysław
42. szer. Klimaszewski Czesław
43. szer. Kmita Piotr
44. kapr. Kołodziej Wojciech
45. kapr. Konrad Józef
46. st. szer. Kopacz Józef
47. szer. Kordowski Jan
48. szer. Kowalczyk Stanisław
49. sierż. Kozub Franciszek
50. szer. Krajewski Adam
51. szer. Krakowiak Feliks
52. st. szer. Kodrych Michał
53. szer. Kuncew Rafał
54. szer. Kurek Wojciech
55. szer. Kuszyk Józef
56. szer. Kuza Władysław
57. szer. Kwiecień Franciszek
58. szer. Lach Piotr
59. szer. Lendzin Stanisław
60. szer. Mac Józef
61. szer. Malec Michał
62. szer. Malec Franciszek
63. szer. Małusiak Jan
64. szer. Markowski Józef
65. szer. Matusiak Jan
66. szer. Michalski Wiktor
67. szer. Mielnikowski Franciszek
68. szer. Miodek Jan
69. szer. Miś Wojciech
70. szer. Mlak Antoni
71. szer Morawski Antoni
72. szer. Moszkowicz Tomasz.
73. szer. Mucha Franciszek
74. szer. Nawrocki Piotr
75. szer. Nowak Michał
76. szer. Nowakowski Jan
77. szer. Olczak Stanisław
78. szer. Olejko Wincenty
79. st. szer. Pankiewicz Michał
80. szer. Persiński Jan
81. szer. Piela Marcin
82. kapr. Pietruszka Leon
83. szer. Pobuta Wojciech
84. szer. Potoczny Tomasz
85. szer. Pozlótka Marcin
86. szer. Ratowski Władysław
87. szer. Rejent Tomasz
88. szer. Rosiak Tadeusz
89. szer. Rozwadowski Stanisław
90. szer. Ruciński Józef
91. szer. Rudnicki Tadeusz
92. st. szer. Ryczko Jan
93. szer. Samsel Konstanty
94. szer. Sikora Jan
95. szer. Sikora Wojciech
96. szer. Skorniak Bronisław
97. szer. Skrzypiński Franciszek
98. szer. Słowik Jan
99. szer. Śnieg Walenty
100. szer. Sobczak Wacław
101. szer. Stary Jan
102. st. szer. Szczupak Jan
103. szer. Szcześniak Józef
104. szer. Szela Józef
105. szer. Sznura Bolesław
106. st. szer. Szyjkowski Stefan
107. szer. Szyjkowski Zygfryd
108. szer. Szymczak Adam
109. szer. Tomczak Antoni
110. szer. Warzocha Stanisław
111. szer. Wyżny jan
112. szer. Węgłowski Michał
113. szer. Wegner Wacław
114. szer. Wein Mendel
115. szer. Wiczka Emil
116. szer. Witalis Ignacy
117. kapr. Wojtyna Michał
118. szer. Wraga Michał
119. szer. Wyrwiak Albin
120. szer. Wywrót Andrzej
121. szer. Zając Karol
122. szer. Ziach Józef
123. st. szer. Ziółkowski Walenty
124. szer. Żmirski Jan
125. szer. Żółtowski Jan
126. st. szer. Żydaczek Maciej
Ponadto 147 zmarło na froncie z chorób
Lista odznaczonych srebrnym krzyżem orderu wojennego " Virtuti Militari" V klasy
  1. kpt. Chruściel Antoni
  2. mjr. Czuruk Otton
  3. mjr. Dąbek Stanisław
  4. kpt. Drzystek Michał
  5. kpt. Fila Zygmunt
  6. plut. Hader Władysław
  7. plut. Jasielski Władysław
  8. st. szer. Kasiak Michał
  9. st. szer. Kasiak Michał
10. sierż. Konieczny Piotr
11. st. szer. Kotnicki Ludwik
12. kpr. Kupla Stanisław
13. krp. Lewcio Franciszek
14. mjr. Misiąg Ignacy
15. ś.p. ppor Naworol Jan
16. sierż. Nikiel Józef
17. st. kapr. Sinkowski Stanisław
18. st. szer. Skotnicki Ludwik
19. ś.p. chor. Stasiaczek Stanisław
20. st. sierż. Stawarski Jan
21. kpt. Świderski Mikołaj
22. ś.p. st. szer. Tarnowka Feliks
23. kapr. Winter Adam
24. kapr. Wojciechowski Mieczysław
25. chor. Zarębski Jan
26. kpt. Żwański Władysław
Krzyżem walecznym odznaczono: 47 oficerów i 51 szeregowych w tem dwukrotnie  - 5 i czterokrotnie - 4